Co robimy?
20.08.2017.
Menu główne
Co robimy?
Izrael-Żydzi-Antysemityzm
Żydowski Klub Laudera
Magen Dawid
Historia i Programy
Aktualności
Publikacje
Księga Gości
Linki
Archiwum
Sklep
Radio
Historia i teraźniejszość

Alfabet hebrajski do ściągnięcia

 http://lauder.lodz.pl/images/hebrajski/literki_1_.jpg

kliknij na obrazek - plik pdf 229 KB


  http://lauder.lodz.pl/images/stories/szkoly_lm.jpg

ZESPÓŁ SZKÓŁ
LAUDER-MORASHA
w WARSZAWIE:

- PRZEDSZKOLE,
- SZKOŁA PODSTAWOWA,
- GIMNAZJUM
,


 
KALENDARZE NA ROK 5777
 
Kalendarz na Nowy Rok 5777

Kalendarz na Nowy Rok 5777..
aż do grudnia 2017 r.

Cena 25 PLN
 
lub
 
 Kalendarz Fundacji Monumentum Iudaicum Lodzense
 
Kalendarz Fundacji Monumentum
Iudaicum Lodzense,
wydany z okazji 210-lecia
Społeczności Żydowskiej w Łodzi,
z czasem zapalania świec za cegiełkę,
 
 minimum 15 PLN
 
Aby zamówić któryś z powyższych
kalendarzy prosimy o kontakt
na adres e-mail
Ten e-mail jest chroniony przed spame, włącz obsługę Javascript w przeglądarce, by go zobaczyć
 
http://lauder.lodz.pl/images/sklep_18_03/sfateinu.jpg
 
Sfatenu - elementarz do nauki języka hebrajskiego
Info. 501 271 721

http://lauder.lodz.pl/images/stories/ksiazki_zd/sidur_warsza.jpg
 
 
Modlitewnik Żydowski obyczaju aszkenazyjskiego - cena 85 zł plus przesyłka - treść całkowicie taka sama jak w modlitewniku Pardes Lauder, sidury różnią się tylko okładką

NOWOŚCI W SKLEPIE
PROSTO Z IZRAELA
 
 http://lauder.lodz.pl/images/sklep09_2013/chanuka1.jpg
 
 
świeczniki chanukowe... i wiele innych
 

 Machzor na  Jom Kippur

w tłumaczeniu Izaaka Cylkowa

http://lauder.lodz.pl/images/sklep_luty_2013/mahjomk.png

Cena  30 zł
(plus koszt przesyłki)

zapraszamy do sklepu 


  Machzor na  Rosz Haszana

w tłumaczeniu Izaaka Cylkowa

 http://lauder.lodz.pl/images/sklep_luty_2013/mahrh.png

Cena  30 zł
(plus koszt przesyłki)

zapraszamy do sklepu 



 http://lauder.lodz.pl/images/stories/lauder_video.jpg


http://jn1.tv/static/img/logo_top_jn1.jpg

 NOWA TV ŻYDOWSKA
NADAJĄCA PO ANGIELSKU,
 ALE ICH STRONA
JEST DOSTĘPNA
TAKŻE PO ROSYJSKU

 
 
Żydowska TV Shalom,
internetowa,nadaje
od 21 XI po angielsku
 

 
 http://lauder.lodz.pl/images/stories/znak.jpg
 


 List od wiceprezydenta
Fundacja Ronalda S. Laudera
dr. Georga Ban’a  do Doroty i Barucha Ciesielskich,
  którzy kierują klubem Fundacji Laudera w Łodzi
oraz odpowiadają za organizację obozów Laudera w Polsce,
z okazji 20 lecia pracy
Fundacji Ronalda S. Laudera w Europie centralnej i wschodniej.

Wersja Angielska
Wersja Polska

 

Podziękowanie od wiceprezydenta
Fundacji Laudera

dla Doroty i Barucha Ciesielskich
dla Fundacji w roku 2008
Pismo dyrektora
Fundacji Laudera w Polsce,
rabina Macieja Pawlaka,
w sprawie działalności Fundacji w Polsce.

Warszawa | Jerozolima
Wybrane artykuły PDF Email
Święta miesiąca Tiszrei
Rabin Icchak Rapoport
Rosz Haszana

http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/Rosh_haszna.jpg
Oto święta Rosz Haszana, czyli Nowy Rok - Dzień Sądu. Podczas Rosz Haszana, jak przekazuje żydowska tradycja, przechodzimy niczym owce przed pasterzem - B-giem, który decyduje, kto zostanie wpisany do Księgi Życia, a kto, uchowaj B-że, będzie wpisany do Księgi Śmierci.
Metafora, w której my, ludzie, jesteśmy ukazani jako owce, a B-g jako nasz pasterz, jest głębsza, niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Zawiera bowiem ukrytą wiedzę o tym, jak człowiek ma postępować, aby przeżyć oględziny pasterza (B-ga). Kiedy pasterz sprawdza swoje owce, zmusza je do wejścia do małego pomieszczenia, a następnie zamyka je w środku. Owce, przyzwyczajone do swobody, szukają drogi wyjścia. Pasterz otwiera następnie pomieszczenie, po czym pierwsza owca, korzystając ze sposobności, od razu ucieka. Pasterz zamyka za nią drzwi. Ponieważ odseparował jedną owcę od pozostałych, może ją spokojnie sprawdzić i zdecydować, czy ma nadal żyć, czy też pójść na ubój. Co by się takiego stało, gdyby owca nie uciekła z tłumu? Odpowiedź jest następująca: pasterz nie mógłby jej osądzić i owca miałaby zapewnione dalsze życie.
Tak samo jest w Dniu Sądu, w Rosz Haszana. W im większym stopniu jesteśmy częścią naszej żydowskiej społeczności, tym większą mamy pewność, że B-g wpisze nas do upragnionej Księgi Życia. W czasach biblijnych, jak powiada żydowska tradycja, w okresach, kiedy wszyscy członkowie żydowskiego narodu żyli razem w pokoju, nie byli karani przez B-ga, mimo iż wielu z nich praktykowało bałwochwalstwo. Z drugiej strony, kiedy Żydzi byli skłóceni, B-g karał ich nawet wtedy, kiedy niemal wszyscy członkowie narodu postępowali w sposób prawy i wyznawali judaizm.

Jom Kipur

http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/jom_kippur.jpgDziesięć dni po Rosz Haszana, Dniu Sądu, obchodzimy Jom Kipur - Dzień Pojednania. Jaka jest geneza 10-dniowej przerwy między tymi świętami?
W żydowskiej tradycji (Talmud, traktat Awot 5:1) pojawia się pytanie, które bezpośrednio odnosi się do powyższej kwestii: Dlaczego B-g stworzył świat przy pomocy dziesięciu wypowiedzi, jeśli mógł to uczynić od razu, jednym słowem? Talmud odpowiada, że B-g zrobił tak, aby ukarać złych, którzy niszczą świat stworzony dziesięcioma wypowiedziami i aby nagrodzić sprawiedliwych, którzy o ten świat dbają.
Owe dziesięć dni pomiędzy Rosz Haszana i Jom Kippur określa się terminem aseret jemej teszuwa - dziesięć dni skruchy. Teszuwa (skrucha) w żydowskiej tradycji wymaga, aby człowiek:
1. wyznał na głos, co zrobił złego (sam dla siebie - nie chodzi o spowiadanie się z pomocą innego człowieka);
2. wyraził na głos, że żałuje swoich postępków i że ma wyrzuty sumienia z powodu złego postępowania;
3. zobowiązał się nigdy nie powtórzyć złych uczynków.
Jak widać, teszuwa wymaga pewnego procesu - nie można jej dokonać w mgnieniu oka. Taka jest też przyczyna okresu pomiędzy Rosz Haszana i Jom Kipur - opisanych aseret jemej teszuwa, dziesięć dni skruchy. Człowiek nie może w jedną noc zrobić z siebie cadyka. Ale, co ważne, każdy może uczynić jeden krok w kierunku sprawiedliwości.
Ludzie często używają argumentu, że nie mogą być cadykami i uważają to za usprawiedliwienie braku dążenia do lepszego postępowania. B-g celowo stworzył świat za pomocą dziesięciu wypowiedzi w rezultacie procesu a nie od razu, tym samym uniemożliwił nam taką wymówkę. Skoro nawet B-g wybrał stopniowy proces jako metodę stworzenia świata, to jakim prawem my moglibyśmy odrzucić stopniowe, krok po kroku, dążenie w kierunku wypełniania Tory i jej micwot(przykazań)? Naszym obowiązkiem nie jest zostanie z dnia na dzień cadykami. Naszym obowiązkiem jest wykonanie kroku w tym kierunku podczas nadchodzącego Jom Kipur.

Sukot

http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/sukkot_kuczki_zydzi_afp_06.jpeg.jpgOstatnim świętem w miesiącu tiszrei jest Sukot, Święto Szałasów, które jednocześnie symbolizuje zaufanie do Haszem (B-ga) oraz jedność narodu żydowskiego, a także jedność wszystkich ludzi żyjących na świecie.
W jaki sposób te ważne kwestie wyrażone są w rytuałach święta Sukot?
W czasie Sukot człowiek jest zobowiązany "wyprowadzić się" ze swojego domu i żyć w suce (szałasie) - bezpośrednio pod niebem, poddając się działaniu żywiołów natury pochodzących od B-ga. Symbolizuje to ostateczną ufność człowieka wobec B-ga. Wcześniej był czas sądu - podczas Rosz Haszana człowiek został osądzony, a w Jom Kipur na jego losie postawiona została pieczęć. Wydawałoby się logiczne, że powinien teraz nastąpić czas odpoczynku, spokoju po burzliwych wydarzeniach. Ale tak się nie dzieje! Od razu po Jom Kipur zaczynamy budować sukę i już pięć dni po Dniu Pojednania wchodźmy do niej, aby pokazać, że ufamy B-gu, iż osądził nas dla naszego własnego dobra.
Księga Zohar mówi, że wyrok zapieczętowany w Jom Kipur nie zostanie wysłany, aż do końca święta Sukot. Jest to więc ostatnia szansa, aby niekorzystny werdykt został anulowany.
Drugi aspekt świąt Sukot, a więc jedność narodu żydowskiego i zarazem jedność wszystkich ludzi żyjących na świecie, jest symbolizowany przez arba minim, czyli przez micwę(przykazanie) zebrania razem czterech rodzajów roślin. Symbolizują one cztery grupy Żydów. Etrog (odmiana cytryny) ma i smak, i zapach; lulaw (gałąź palmy daktylowej) z kolei ma smak, ale nie ma zapachu; hadas (gałąź mirtu) cechuje zapach, lecz nie smak; wreszcie arawot (gałąź wierzby) nie ma ani smaku, ani zapachu. Smak symbolizuje wiedzę zawartą w Torze, zapach - dobre uczynki. Tak więc istnieją Żydzi (etrog), którzy posiadają wiedzę Tory oraz dobrze postępują; inni Żydzi również są pełni wiedzy, ale im dalekie są dobre uczynki; dalej - istnieją Żydzi, którzy czynią dobrze, ale nie posiadają mądrości Tory; są w końcu Żydzi, którzy nie mają ani wiedzy pochodzącej z Tory, ani dobrych uczynków na swoim koncie. Micwą podczas Sukot jest zebranie, trzymanie razem oraz potrząsanie owymi arba minim
w odpowiedni sposób.
W przeszłości w Świątyni w Jerozolimie składano podczas Święta Szałasów siedemdziesiąt ofiar. Miało to symbolizować siedemdziesiąt różnych narodów świata. Żydzi podczas Sukot mają obowiązek modlić się za każdy - bez wyjątku - naród świata o pojednanie nie tylko narodu żydowskiego, ale całej ludzkości.

Szmini Aceret/Simchat Tora

http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/tora.jpgOstatnimi świętami w ty okresie są Szemini Aceret i Simchat Tora. Jak powstało święto Szemini Aceret?
W Talmudzie, w traktacie Sukka, folio 55b, jest napisane (wolne tłumaczenie) : Rabi Elazar powiedział: Siedemdziesiąt krów są ofiarowane w Świątyni w czasie Sukot, a jedna krowa jest ofiarowana w Świątyni w czasie Szemini Aceret. Co to symbolizuje? Siedemdziesiąt krów symbolizują siedemdziesiąt narodów świata, a ta jedna samotna krowa symbolizuje naród Izraela. W czasie Sukot naród Izraela ofiaruję jedną krowę dla każdego z siedemdziesięciu narodów świata, i otrzymuje dla nich przebaczenie przed B-gem. Ostatnią krowę ofiaruje się w Szemini Aceret, dla narodu Izraela. Talmud metaforycznie to tłumaczy następująco: Był król, który zrobił duże i długie przyjęcie dla wszystkich swoich mieszkańców. W końcu przyjęcia powiedział do swojego najbliższego przyjaciela: zrób tylko dla mnie i dla ciebie jeszcze jedne malutkie przyjęcie. Taka jest relacja między siedmiu dniami Sukot i ósmym dniem Szemini Aceret. Wszystkie Żydowskie święta mają swoją historyczną przyczynę. Wszystkie, oprócz Szemini Aceret. To, dlatego że powód świętowania Szemini Aceret nie jest związany z historią,
a raczej tylko i wyłącznie z każdego Żyda przyszłością. W Szemini Aceret Żyd pokazuje, że jego żydowska tożsamość nie opiera się tylko na czynach jego przodków, a raczej na jego osobistej, bliskiej i intymnej relacji ze swoim Stwórcą. Świętować Szemini Aceret znaczy być Żydem teraźniejszości, a nie tylko Żydem historii.
Dlatego też zaraz zrozumiemy, dlaczego jest w czasie Szemini Aceret jeszcze jedne święto, Simchat Tora.
http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/simchat_tora.jpg Simchat Tora znaczy "Radość Tory". W drugi dzień Szemini Aceret (a w Izraelu w pierwszy dzień, ponieważ tam święta nie mają dwóch dni), świętujemy to, że zakończyliśmy roczny cykl czytania Tory. I od razu po odczytaniu końca, zwijamy Torę do początku i zaczynamy dalej czytać z początku. Symboliczność jest ta sama, co w Szemini Aceret, że nie tylko świętujemy przeszłość przeczytania całej Tory, a też przyszłość, że będziemy czytać całą Torę jeszcze raz! Chag sameach - a guten Jontef!
Życzę wszystkim ktiwa wechatima towa besefer hacham - wpisania i zapieczętowania w Księdze Życia.

 
Polska i Żydzi

Wywiad z Naczelnym Rabinem Polski
Michaelem Schudrichem


http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/szudrich.jpgSprawa Żydów i Polski to kwestia trzech powiązanych ze sobą aspektów. Pierwszy dotyczy tego, jak obecnie żyją Żydzi mieszkający w Polsce. Drugi to dziedzictwo żydowskie w Polsce wraz z fizycznymi pozostałościami: cmentarzami, synagogami oraz własnością gminną i prywatną. Trzecia sprawa ogniskuje się wokół natury stosunków polsko-żydowskich."
Rabin Michael Schudrich zaczął pracować w Polsce w 1990 r. Od 2000 r. jest Rabinem Warszawy i Łodzi, a od 2004 - również Naczelnym Rabinem Polski. I - jak to zwykle bywa- jeden szczególny incydent sprawił, że jego nazwisko stało się rozpoznawalne. Podczas szabatu pod koniec maja 2006 r. został zaatakowany gazem pieprzowym i pobity przez napastnika na warszawskiejulicy, który wykrzyczał rabinowi: "Polska dla Polaków." Mimo to rabin Schudrich nie czuje się przestraszony żyjąc w Polsce.
Chociaż nie pełni żadnej funkcji państwowej, jest de facto uznawany przez rząd za religijnego przedstawiciela polskiego żydostwa. Schudrich zauważa: "Kiedy to jest właściwe, rząd zaprasza mnie jako duchownego, takiego teologa mniejszości. Zdarza się to podczas zaprzysiężenia nowego prezydenta lub pierwszego posiedzenia Sejmu."


ILU ŻYDÓW JEST W POLSCE?

Schudrich stwierdza: "Jest niemożliwe, żeby jasno powiedzieć, ilu Żydów jest w Polsce. Prowadzi to do pytania: kto jest Żydem w Polsce? Najlepszą odpowiedzią jest stwierdzenie, że Żydem jest ten, kto uważa się za Żyda, lub ten, kogo inni uważają za Żyda."
"Jest wielu Polaków z żydowskimi korzeniami, że nawet w czasach komunizmu nikt się tego nie spodziewał. Byłem w Polsce wiele razy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Lato 1979 r. spędziłem w Krakowie, studiując polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Spotkałem tam kilku Żydów w moim wieku i przekonałem się, że w Polsce są nie tylko Żydzi w starszym wieku."
"Kiedy zaczynałem pracę w Polsce w 1990 r., regularnie spotykałem ocalałych. Wspominali o swoich bliskich lub przyjaciołach, którzy według nich byli jedynymi Żydami w Polsce. Reasumując, było jasne, że nadal jest dość sporo Żydów w Polsce."
Schudrich zauważa: "W moim przekonaniu ci młodzi ludzie zasługują na naszą uwagę. Rodzice i dziadkowie odmawiali im informacji, a rząd prześladował, podczas gdy reszta żydowskiego świata nie była świadoma ich istnienia."

ORGANIZACJE ŻYDOWSKIE

"Według moich obliczeń w Polsce jest przynajmniej 20 000 Żydów. Wśród nich istnieją dwie najważniejsze organizacje. Jedną z nich jest Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, pod którego patronatem znajduje się 8 gmin żydowskich. Warszawa wraz z 500 członkami jest największą z nich wszystkich. Następnie są Wrocław, Łódź i Kraków. Pozostałe to Katowice, Szczecin, Legnica i Bielsko-Biała. Razem skupiają około 2 tysięcy członków. Pięćdziesiąt dorosłych to minimum członków wymaganych przez Związek, aby gmina mogła powstać. Mniejsze społeczności, takie jak Gdańsk, Poznań i Lublin, są tylko filiami macierzystych gmin. Żydzi, którzy mieszkają na terenach, gdzie nie ma gminy, mogą zostać członkami najbliższej im gminy.""Po wojnie Polska otrzymała część wschodnich Niemiec jako rekompensatę za utratę ziem na swojej wschodniej granicy. Polacy zmusili Niemców do wyprowadzki z tych ziem. Dzięki temu ich domy pozostały puste. Powracający Żydzi byli wysyłani na ziemie zachodnie, gdzie były warunki mieszkaniowe. To znaczy, że stosunkowo wielu Żydów przeprowadziło się do takich miast, jak Wrocław i Szczecin. Co za ironia, że Żydzi, których domy zostały zabrane siłą, sami zamieszkali w wydartych siłą mieszkaniach." "Drugą najważniejszą żydowską organizacją jest Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów. To organizacja kulturalna, która ma około 2 tysięcy członków. Ta liczba częściowo pokrywa się z liczbą członków Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Pierwotnie ta organizacja była antyreligijna i antysyjonistyczna. Ale teraz jest raczej ambiwalentna w stosunku do religii i ani trochę antysyjonistyczna." "Mamy również kilka mniejszych organizacji, takich jak Polska Unia Studentów Żydowskich czy Stowarzyszenie Dzieci Holokaustu, którego członkowie to dzieci ocalałe z Shoa. Może pewnego dnia będziemy mieć stowarzyszenie drugiego pokolenia Holokaustu. W Polsce prawie wszyscy Żydzi to albo ocaleni z Holokaustu, albo ich potomkowie. Jest dyskusja, czy ci, którzy uciekli do Związku Radzieckiego przed 1 września 1939 roku, są ocalałymi, czy nie. Jednak psychologicznie rzecz biorąc, oni wszyscy są ocalonymi lub ich potomkami.""Poza tym istnieje żydowski telefon zaufania dla tych, którzy sądzą, że są Żydami. Jest on niezależny od gminy, choć jej członkowie są w to zaangażowani. Początkowo było tylko kilka rozmów. Obecnie projekt się kończy i telefon jest dostępny tylko przez kilka godzin w tygodniu."
„Gminy Żydowskie otrzymują dofinansowanie od AJDC (Jointu) na pomoc starszym oraz małe sumy na edukację. Fundacja Ronalda S. Laudera sponsoruje edukację bezpośrednio, to jest żydowską szkołę Lauder-Morasha oraz obozy letnie i zimowe. Również Fundacja Teda Taubego - prowadzona przez sponsora, który w młodym wieku opuścił Kraków - sponsoruje różne zajęcia. Co więcej, część pieniędzy jest uzyskiwana z restytucji własności gminnych, które niestety toczą się wolno. Dwoma zagranicznym organizacjami, które mają swoje siedziby w Polsce, są Joint oraz Agencja Żydowska."
Schudrich postrzega polskie żydostwo jako "małą społeczność walczącą o umocnienie jej żydowskiej tożsamości i czującą historyczną odpowiedzialność za kultywowanie wspaniałej przeszłości." Mówi, że jeśli polscy politycy nie zniszczą za dużo, a gospodarka będzie się rozwijać, gmina urośnie w ilość i jakość, nawet jeśli będzie szczuplejsza o kilka emigracji do Izraela. "Jest młodsze uczące się pokolenie i są dorośli" - stwierdza rabin.

HOLOKAUST

Odnosząc się do polskiej powojennej historii, Schudrich zauważa: "Przed 1939 r. w Polsce było około 3.5 miliona Żydów. Dziewięćdziesiąt procent z nich zostało zamordowanych do końca 1944 r. Tak więc po II wojnie światowej w Polsce zostało około 350 000 Żydów. Ta liczba, według dzisiejszych reguł, oznaczałaby trzecią co do wielkości społeczność żydowską w Europie - po Francji i Ukrainie. Exodus prawie wszystkich Żydów z Polski odbywał się etapami. Po wojnie znaczna większość ocalałych wyjechała z wielu różnych powodów. Wielu nie chciało mieszkać w komunistycznym kraju. Inni nie mieli zamiaru odbudowywać swojego życia w kraju, w którym ich rodziny zostały pomordowane. A jeszcze inni chcieli wyjechać do Palestyny, która wkrótce stała się państwem Izrael. Niektórzy z ocalałych mieli krewnych zagranicą. Jednak najważniejszym powodem było antysemickie nastawienie państwa. Żydzi ponosili czasami śmiertelne ryzyko. Powojenna Polska była państwem chaosu, gdzie komuniści i nacjonaliści ścierali się nawzajem."
"Według danych szacunkowych, w pierwszych latach powojennych Polacy zabili od 1 500 do 2 000 Żydów. Najbardziej znany przykład to Pogrom Kielecki 4 lipca 1946 roku, kiedy to zostało brutalnie zamordowanych 42 Żydów. Do dzisiaj trwa w Polsce debata, czy mordercy byli komunistami, czy nacjonalistami. Podczas niedawnej 60 rocznicy pogromu wspomniałem, że z perspektywy tych Żydów nie miało żadnego znaczenia, z jakiej opcji politycznej wywodzili się Polacy-mordercy. Ocaleni chcieli żyć w miejscu, gdzie byłoby bezpiecznie."

EMIGRACJA I NAKAZ WYJAZDU

"Po wojnie ocaleni Żydzi starali się odbudować społeczność, którą można by uznać za tętniącą życiem. Do 1948 r. wielu z nich wyjechało. W 1956 r. miał miejsce wielki exodus. Następnie była wielka emigracja Żydów, którą można nazwać też nakazem wydalenia, w latach 1968 - 1969. Po tym wszystkim prawie wszyscy Żydzi, którzy zdecydowali się pozostać w Polsce, przestali być Żydami."
"To oznaczało, że nie mówili swoim dzieciom, że są Żydami. Nie wiemy, jak wielu tak się zachowywało, ale dane szacunkowe mówią o dziesiątkach tysięcy. Większość ukrywała swą tożsamość nawet przed swoimi rodzinami. Ta sytuacja trwała aż do 1989 r., kiedy upadł system komunistyczny. Dla obcokrajowców to trudne do zrozumienia, że upadek systemu komunistycznego doprowadził nie tylko do wstrząsów politycznych i ekonomicznych, ale także do zmian społecznych. Nagle tematy tabu stały się jawne."
"Co sprawia, że ludzie z powojennego pokolenia myślą, że mają żydowskie korzenie, choć nikt im tego nie mówił? Jeden z powodów jest taki, że zastanawiają się, dlaczego któreś z ich rodziców lub dziadków nie ma żyjących krewnych. Chociaż wielu Polaków zostało zabitych przez Niemców, wymazanie całej nieżydowskiej polskiej rodziny jest nikomu nieznane. Historie ocalałych Żydów, którzy opowiadali, o tym, że mieli dziesiątki krewnych przed wojną i jedynie jedno lub dwoje z nich przeżyło, są powszechnie znane."

POWRÓT

"Muszę podkreślić, że nie działam w Polsce jako historyk lub specjalista społeczny, ale jako rabin. Regularnie młodzi ludzie przychodzą do mnie i mówią: >Myślę, że jestem Żydem. Moja mama nie ma żadnych żyjących krewnych, nawet dalekich.< To straszne zdać sobie sprawę z rozmiaru tego, co się stało."
"Od 1989 r. tysiące Polaków odkrywa swoje żydowskie korzenie. Dzielą się na dwie grupy: tych, którzy rzeczywiście nic nie wiedzieli, i tych, którzy wiedzieli, ale uważali to za temat tabu. To, co ich łączy, to fakt, że ci, którzy urodzili się po 1938 r., nie mieli żadnej żydowskiej edukacji. Nie ma znaczenia, czy pochodzili z religijnej rodziny, czy nie. Jedynie starsi mają jakąś żydowską edukację. Ci, którzy pochodzą za Związku Radzieckiego, są w jeszcze gorszej sytuacji, ponieważ każde jawne żydowskie nauczanie było zabronione tam od 1917 r."
"Opowiadanie indywidualnych historii wydaje się być najlepszym sposobem oddania tego, co dzieje się z tymi, którzy odkrywają swoje korzenie. Kilka lat temu odwiedził mnie 60-letni znany adwokat. Niedługo przedtem usłyszał od swojej 89-letniej matki, że jest Żydówką. Był zakłopotany i spytał ją, dlaczego nic mu nie powiedziała przez ostatnie 50 lat. Odpowiedziała, że nie miała okazji."
"Ten fenomen nie może być przedstawiany jako asymilacja, ale jako wyraz strachu. Osoba nie mogła oczekiwać wiele dobrego z przyznania się do swego pochodzenia. Od 1939 do 1989 r. Żydzi w Polsce nie mogli czuć się bezpiecznie."

POZOSTAŁOŚCI STRACHU

"Jak przodkowie tych ludzi ukrywali, że są Żydami? Niektórym udało się zdobyć aryjskie papiery już w czasie wojny. Inni przeżyli obozy. Po czym po powrocie z nich zdali sobie sprawę, że jeśli chcą pozostać w Polsce, to przyznanie się do bycia Żydem będzie raczej źle widziane. To zmieniło się dopiero w 1989 r. wraz z upadkiem komunizmu."
Schudrich opowiada inną historię, która wydarzyła się w połowie lat 90. Babcia 17-letniej wnuczki zginęła w wypadku samochodowym. Ponieważ rodzice dziewczyny byli na wakacjach, zaczęła przygotowania do pogrzebu. Znalazła papiery z prawdziwym nazwiskiem babci, które przypominało żydowskie. Zapytała później matkę, czy babcia była Żydówką, ale matka zaprzeczyła.
"Po jakimś czasie dziewczyna zapytała o to samo siostrę matki, która z kolei potwierdziła, że babcia była Żydówką. Po konfrontacji z siostrą matka dziewczyny również to przyznała. Następnie dodała: . To wszystko wydarzyło się kilka lat temu, po upadku komunizmu. To pokazuje, że strach jeszcze całkiem nie zanikł."

OD SKINHEADA DO ZAKRYTEJ GŁOWY

Schudrich podaje jeszcze trzeci przykład: "Młoda para poznała się w liceum, zakochali się i wzięli ślub. Mieli wkrótce dziecko. Po 2 latach żona odkryła, że jest Żydówką. Akurat spodziewali się drugiego dziecka. Trzy lata później zdecydowała, że chce robić coś żydowskiego. Każdego piątkowego wieczoru przygotowywała kolację szabatową. Jej mąż zgadzał się na to, ale jego rodzice za tym nie przepadali. Powiedzieli swojemu synowi, aby więcej na to żonie nie pozwalał."
"Im bardziej rodzice naciskali na syna, tym bardziej popierał żonę. Ostatecznie rodzice wyznali, dlaczego sprzeciwiali się tym żydowskim obyczajom. Oboje byli Żydami. Małżeństwo tej młodej pary Żydów, która ma dwoje żydowskich dzieci, jest obecnie jedną z bardziej aktywnych religijnie par w warszawskiej gminie żydowskiej."
"Kiedy ci młodzi ludzie się zakochali, oboje byli skinheadami. Mogą napisać teraz książkę: . Ten młody człowiek chce teraz zostać żydowskim rzeźnikiem (szochetem). Ma trzech braci, w tym braci-bliźniaków. Jego brat, też skinhead, z którym jest blisko związany, nie chciał przyjść na żydowski ślub. Nie chciał przyjąć do wiadomości, że jego krewni robią publicznie coś żydowskiego."
"Od tamtego czasu większość członków rodziny bierze udział w różnych programach żydowskich. Pewnego piątkowego wieczoru jeden z bliźniaków nie mógł dodzwonić się do swojego brata. Przyszedł do synagogi sprawdzić, czy tam jest. Nie było go, ale akurat brakowało nam jednej osoby do minjanu, religijnego kworum dziesięciu mężczyzn. Poprosiłem go, czy nie chciałby zostać w synagodze i nam pomóc. Został. Czy to zrobiło z niego Żyda? To zdarzenie ilustruje też, dlaczego mówienie o ilości Żydów w Polsce jest tak problematyczne."
"Podczas drugiej intifady zorganizowaliśmy wiec poparcia dla Izraela. Młodzi ludzie tam obecni zadawali sobie pytanie, co by było, gdyby zostali pokazani przez telewizję jako Żydzi i jako Żydzi rozpoznani. Nadal są przypadki, gdy rodzice ukrywają swoje pochodzenie i nalegają na dzieci, by czyniły to samo. Kilka lat temu wnuczka przewodniczącego Senatu miała swoją bat micwę. On nie jest Żydem, ale jego żona tak - i on nie chciał tego nagłaśniać. Dziadkowie nalegali na nią, żeby nie organizowała przyjęcia. Dziewczyna uległa."

OBECNA ODBUDOWA SPOŁECZNOŚCI

"Osoba, która myśli o żydowskim życiu w obecnej Polsce, może uczyć się tutaj podstaw judaizmu. Życie społeczności zostało wzmocnione w ostatnich latach. W Warszawie odbywają się codzienne modlitwy o każdej z trzech pór. Są również codzienne lekcje Talmudu. Mamy również szkołę od klasy zerowej do dziewiątej, sponsorowaną przez Fundację Laudera. Jest grupa młodzieżowa dla dzieci od 12 do 15 roku życia oraz powyżej 16 roku życia, a także grupa uniwersytecka. Jest edukacja dla dorosłych. Liczba kobiet, które regularnie korzystają z mykwy, wzrosła od dwóch do dziesięciu. Wydajemy miesięcznik oraz informator gminny. Jest również rytualna ubojnia i sklep koszerny w Warszawie."
"W Łodzi odbywają się modlitwy poranne. Kraków Katowice, Wrocław Legnica i Szczecin mają modlitwy szabatowe. Czasami odbywają się modlitwy w Poznaniu i Gdańsku, co jest ostatnim sukcesem."
"Ubój rytualny stał się ostatnio bardzo konkurencyjny. Wiele grup chce się tym zająć. Odkąd Polska jest w Unii Europejskiej, nasze mięso może być wysyłane do całej Europy. Koszty pracy w Polsce są niskie. Również, duży procent zabijanego rytualnie bydła odpowiada surowym wymaganiom glatt koszer."

ŻYDOWSKA SPUŚCIZNA

"Dbanie o żydowską spuściznę jest głównym zadaniem wielu społeczności. Największą uwagę zwracają żydowskie cmentarze, których jest w Polsce przynajmniej 1 400. Według tradycji trzeba zachować ich świętość. Chociaż robimy, co w naszej mocy, ich odbudowa jest na razie poza naszymi możliwościami."
"Są również miejsca masowych grobów oraz obozy śmierci. Dzisiaj wiele masowych grobów jest jeszcze nieoznaczonych, bo nie znamy ich miejsca. Bardziej na wschód Żydzi byli zabijani w lasach przez Einsatzgruppen. Żydzi w Polsce ginęli też z powodu głodu i chorób w gettach i obozach śmierci."
"Często także Niemcy zabijali dziesiątki czy setki Żydów, kiedy przyjeżdżali siać terror wśród innych. Po drodze do obozów śmierci często zabijali tych najsłabszych i chorych. Obecnie mamy ostatnią szansę, aby odnaleźć ich groby. Nie ma żydowskich świadków tych masowych egzekucji, bo nikt nie ocalał. Ci, którzy popełniali te zbrodnie, żyją teraz gdzie indziej i nie chcą mówić."
"Często zdarza się, że ktoś coś wie ze słyszenia - jako małe dziecko oglądał egzekucję z daleka. Nie był aż tak ostrożny jak dorosły, żeby się trzymać z daleka. Regularnie otrzymujemy informacje od ludzi, którzy przed śmiercią chcą się podzielić informacjami na temat pochówku Żydów. Do tej pory nie zajmowaliśmy się tym w systematyczny sposób, ale chcę zwrócić na to uwagę w przyszłości. Moglibyśmy oddać hołd tym, którzy zostali pomordowani w czasie wojny, i moglibyśmy mieć pewność, że ich szczątki są dostatecznie chronione i zabezpieczone."
"Często zdarza się, że ktoś gdzieś kopie i znajduje kości - i tak odkrywamy masowe groby. Interweniujemy wtedy przeciwko profanacji szczątków. Takie znaleziska musiały zdarzać się też w czasie komunizmu, ale władza zabraniała o tym mówić. Obecnie otrzymujemy takie informacje od osób prywatnych i policji. Chowamy te szczątki na najbliższym żydowskim cmentarzu."

STOSUNKI POLSKO-ŻYDOWSKIE

"Polska nadal się zmienia. Nie zajmuję się szczególnie stosunkami polsko-żydowskimi, ale jestem zaangażowany w nie tu i teraz. Od 1989 r, Polska oficjalne zdecydowała się na odnowienie stosunków z Żydami. Były po temu trzy powody. Pierwszy to nauczanie papieża Jana Pawła II, który miał wielki wpływ na Polskę i Kościoł Katolicki. Niektórzy mogą powiedzieć, że zrobił on więcej, żeby walczyć z antysemityzmem, niż ktokolwiek inny przez ostatnie 2 000 lat. Żeby być obiektywnym, ktoś uzna, że trzeba dodać, że Kościół był największą siłą propagującą nienawiść w tamtym okresie."
"Choć wielu polskich katolików słucha nauk papieża, niewielu je wprowadza w życie. Istotnym sprawdzianem była sprawa Jedwabnego 5 lat temu. Przez wiele lat Polacy byli uczeni, że te ofiary były same sobie winne. Dopiero w ostatnich latach zostało szeroko ujawnione, że w czasie wojny jakaś część Żydów została zabita przez Polaków."
"Najbardziej znanym przypadkiem jest zabicie 1 500 Żydów w Jedwabnem, małej wiosce na północnym wschodzie, 10 lipca 1941 r. Ta sprawa została opisana w książce amerykańskiego historyka Jana Grossa Sąsiedzi oraz w filmie Agnieszki Arnold. Ci Żydzi zostali zamordowani w okrutny sposób nie przez zawodowych żołnierzy niemieckich. Zabójcami byli ich polscy sąsiedzi, którzy bardzo dobrze ich znali. Setki początkowo ocalałych Żydów zostało spalonych żywcem w stodole."

PORUSZAJĄCA ODPOWIEDŹ

"Odpowiedź wielu krajów na te wstrząsające informacje była poruszająca. Niektórzy ludzie zaczęli zmieniać swoje podejście do Polaków jako wyłącznie ofiar. Zdali sobie sprawę, że niektórzy z nich byli mordercami, bo sami tak wybrali. Odpowiedź Kościoła Katolickiego była dużo mniej oczekiwana. Chociaż część hierarchów Kościoła zmieniła swoje poglądy, to nadal inni zachowywali poglądy antysemickie. Ta sytuacja jest obecnie lepsza niż przed II wojną światową, kiedy przeszło 90 procent z nich miało takie poglądy. Proces przeciwstawiania się tej antysemickiej schedzie został zapoczątkowany w Europie w latach 60., ale w Polsce rozpoczął się dopiero wraz z upadkiem komunizmu w 1989 r."
"Drugim powodem tych zmian jest uwielbienie Polaków dla Stanów Zjednoczonych, które uległo ostatnio pogorszeniu za sprawą wojny w Iraku. Wielu Polaków uważa, że jeśli chcą naśladować Amerykanów, to nie mogą być antysemitami, bo to jest tam uznawane za niepoprawne politycznie."
"Trzeci powód jest bardziej dyskusyjny. Wśród młodej generacji można zauważyć odrzucenie poglądów, które posiadali ich rodzice i dziadkowie. Młodzi ludzie myślą inaczej niż starsze pokolenie. Poza chwilową modą rośnie też społeczne zrozumienie dla faktu, że Żydzi byli częścią Polski i jej krajobrazu. Ten powolny i bolesny proces prowadzi też do poczucia potrzeby zachowania żydowskiej pamięci."

OBECNY RZĄD

"Wybory parlamentarne w 2005 r. zostały wygrane przez Prawo i Sprawiedliwość, prawicową, ale nie antysemicką partię. Nie zdobyła ona jednak większości. Kilka procent jej elektoratu stanowili słuchacze Radia Maryja, które jest katolicką i antysemicką stacją. Partia uważała, że musi spłacić dług wdzięczności wobec stacji i udzielała wyłącznie jej wywiadów, które były nie do zaakceptowania. W tym samym czasie ci sami politycy przedstawiali poglądy proizraelskie i byli pomocni w kwestiach żydowskich. A więc mamy tutaj do czynienia z ludźmi, którzy sami nie są antysemitami, ale antysemitów wspierają."
"Sytuacja pogorszyła się w maju 2006 r. Prawo i Sprawiedliwość chciało zakończyć rządy mniejszościowe. Zaprosiło do koalicji dwie partie: jedną skrajnie lewicową i drugą skrajnie prawicową. Ta druga to Liga Polskich Rodzin, która nosi tę samą nazwę, co przedwojenna partia antysemicka. Byli oni dumni z tego, że ich przodkowie przeprowadzali akty dyskryminacji wobec studentów Żydów na uniwersytetach, przez co ci Żydzi musieli siedzieć w osobnych ławkach."
"Co więcej, Roman Giertych, szef Ligi Polskich Rodzin, został wicepremierem i ministrem edukacji. Antysemici mieli udział we władzy. Wielu Polaków żądało wykluczenia ich z rządu. Wiele szkół podpisało protesty przeciwko Romanowi Giertychowi."
"Ta sytuacja stwarza wiele dylematów dla małej społeczności żydowskiej. Niektórzy wolą trzymać się z daleka od polskim debat politycznych. Jakiś czas temu David Peleg, ambasador Izraela, powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że Izrael bojkotuje Giertycha. Telewizja następnie zapytała mnie o zdanie w tej sprawie. Nie mogłem odpowiedzieć w tej sytuacji: . Poparłem ambasadora, ponieważ miał rację."
Rozmawiał Manfred Gerstenfeld;

źródło i za zgodą: Jerusalem Center for Public Affairs
(Wywiad ukazał się w marcu 2007 r.)
Tłumaczenie: Justyna Stefańska

Twarzą w twarz
Witold P. Glinkowski


http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/Levinas-Picture.jpgWydaje się, że twarz, oblicze człowieka, to zjawisko tak codzienne, że już prawie niezauważalne. Nie twierdzę, że przestaliśmy dostrzegać twarze ludzi, z którymi mamy do czynienia. Ale warto spytać, czy współczesny człowiek, żyjący pośród informacyjnego zgiełku i oczarowany technologicznymi nowinkami, nie zatracił wrażliwości na szczególny wymiar wpisany w twarz i czyniący z naszego rozmówcy osobę. Czy nie jest tak, że codzienność, w jakiej jawią nam się twarze innych ludzi, sprzyja zatarciu swoistości ich osobowego wymiaru i degraduje ich do poziomu zwykłych zjawisk – jednych z wielu, z jakimi na co dzień się stykamy?
Emmanuel Lévinas (1906–1995), wybitny współczesny francuski myśliciel pochodzenia żydowskiego, szczególnie dużo uwagi poświęcił w swych pismach twarzy, która w jego koncepcji zyskuje rangę kategorii filozoficznej. Według niego, twarz nie jest przedmiotem poznania, czymś, co można zobaczyć, czego się doświadcza i co się bada. Istnieje oczywiście to „coś”, na co patrzymy rozmawiając z innym, i to, co widzimy w lustrze. Nie jest to jednak twarz, lecz tylko element ludzkiego wyglądu, fragment ludzkiego ciała, zwykłe zjawisko, dające się poznać i opisać. Tymczasem dostęp do twarzy – jak ją pojmuje Lévinas – zakłada wejście w relację etyczną, a ta z kolei zakorzeniona jest w rzeczywistości religijnej. Jeśli trwam w relacji etycznej z drugim człowiekiem, wówczas stoję wobec twarzy; gdy natomiast pozwalam, by mój dostęp do Innego dokonał się przez zmysły – gdy zatem dostrzegam kolor oczu, barwę włosów, zarys nosa czy podbródka – wówczas relacja etyczna ustępuje relacji poznawczej, a twarz „znika”.
Twarz jest naga, bo - jako obnażona - ukazuje czyjeś ubóstwo, bycie w potrzebie. Będąc najbardziej narażona na przemoc, zarazem zabrania przemocy. Jest bezradna i słaba w kategoriach fizycznych, ale okazuje się silna etycznie, gdyż wyraża przykazanie: Nie zabijaj! Twarz ma znaczenie autonomiczne, gdyż jest nie do zastąpienia i niesie jedynie swój własny sens, i dlatego jest „tekstem bez kontekstu”. Twarz żąda, bo reprezentuje bliźniego, „dla którego mogę wszystko i wobec którego muszę wszystko”
– jak pisze Lévinas.
Filozofia Lévinasa, który należy do drugiego (po F. Ebnerze, M. Buberze i F. Rosenzweigu) pokolenia filozofów dialogu, wyrasta z tradycji biblijnej. Lévinas rozpoznał w Gwieździe Dawida obecność dwóch trójkątów, które symbolizują receptywność i ekspresyjność, które przynależą do ludzkiej twarzy. Wyznaczają je takie punkty, jak oczy i usta oraz czoło i uszy. Tej metaforycznej „topografii twarzy” daleko do precyzji, ale nie ona jest tu istotna. Autor pragnął tylko zasygnalizować ważność dwóch płaszczyzn twarzy, które splatają się z sobą i pozostają we wzajemnej korespondencji. Są nimi: (1) pasywność – słyszenie skargi bliźniego i widzenie tego, kto oczekuje pomocy - oraz (2) aktywność – udzielanie odpowiedzi pytającemu i wsparcia proszącemu. Według Lévinasa, dopiero w ten sposób i jedynie tak ludzkiej osobie dane jest spotkać się z Innym, dostępnym w jego twarzy. Inny nie jest – jak w filozofii Hegla – „innym ja”, gdyż ujawnia się nie tylko ze względu na zakwestionowanie mojej wolności. Samo takie zakwestionowanie nie wystarczyłoby dla odsłonięcia się swoistego wymiaru, który nie mieści się w obszarze tożsamości ani całości, dostępnym ludzkiemu rozumowi i woli. Dostrzeżenie twarzy Innego wymaga zaangażowania się dobra – przychodzącego do nas spoza naszego Ja, a także obecnej w nas dobroci – czyniącej nas zdolnymi do etyczno-religijnych zachowań, wyborów i postaw. To właśnie twarz Innego otwiera przed ludzkim Ja wymiar religijny i etyczny.
Dla Lévinasa twarz pozostaje zawsze absolutna i dlatego nieskończenie odległa – powie on, że idea nieskończoności wydarza się jako relacja z twarzą. Twarz innego, wobec której człowiek staje, uzmysławia mu asymetryczność i bezzwrotność relacji, w jakiej się znalazł. Inny bowiem, jako byt uobecniający się w twarzy, nie jest nigdy równy temu, komu się objawia. Nigdy nie stają oni – Ja i Inny – na jednej płaszczyźnie. Przeciwnie, Inny zawsze jest czymś więcej i czymś mniej. Czymś więcej, bo twarz Innego nakłada na moje Ja obowiązki etyczne, żąda, bym je wypełniał, i z tego rozlicza. Czymś mniej, bo Inny jest słabszy ode mnie, bezradny – podobny do biblijnej wdowy, sieroty, obcokrajowca – i tylko ja mogę mu przyjść z pomocą. Czytamy: „Inny jest innym człowiekiem. Inny człowiek jako inny przebywa w wymiarze wysokości lub poniżenia – chwalebnego poniżenia; ma twarz biedaka, obcego, wdowy i sieroty, a jednocześnie nauczyciela i pana, który usprawiedliwia moją wolność i nadaje jej wartość”. Według Lévinasa, nie jest tak, by relacje między ludźmi były konsekwencją zastosowań racjonalności, jako narzędzia, którym dysponują ludzkie osoby podczas budowania rzeczywistości społecznej. Jest odwrotnie – „nauczanie mnie przez Innego tworzy rozum”. Przy czym Inny jest niesprowadzalny do żadnej tożsamości, którą mógłbym zawładnąć – jest on transcendentny, a dowodem na to jest jego twarz, uosabiająca nietykalność i uzasadniająca racje i źródła etyczno-religijnej powinności, która wzywa i zobowiązuje.
Jaki zatem sens w świetle powyższych filozoficznych uwag miałby biblijny zwrot: rozmawiać „twarzą w twarz”? Gdy Mojżesz rozmawiał z Bogiem „twarzą w twarz” (Szemot 33: 11), oznacza to zapewne, że ów dialog odbywał się bez żadnego pośrednictwa – nic i nikt nie stało między nim a Bogiem. Z kolei odrzucenie możliwości ujrzenia twarzy Boga wydaje się służyć podkreśleniu, że Jego istota nie jest czymś, co byłoby dla człowieka dostępne w kategoriach pojęciowych albo na drodze percepcji zmysłowej.
Ale twarz pojawia się w innych kontekstach Pisma. Być „w obliczu”, stać przed obliczem - to tyle, co być w relacji z kimś, być wobec kogoś. I tak biblijne słowa: „Mojej twarzy zobaczyć nie można” (Szemot 33: 23) Onkelos oddaje: „Tego, co jest przede mną, zobaczyć nie można”. Takie tłumaczenie dopuszcza interpretację, że nie można zobaczyć relacji między religijnym człowiekiem a Bogiem, nie można też zracjonalizować, czy opisać dialog, w którym człowiek zwraca się do Boga, a On mu odpowiada. Przy takiej interpretacji łatwo uchwycić różnicę między zwykłą rozmową a dialogiem. Pierwsza polega na wymianie informacji, i to one są najważniejsze. Dialog z kolei ujawnia osoby, które biorą w nim udział, i to one – oraz sam fakt ich zwracania się ku sobie – są ważniejsze od jego treści. O ile bowiem podczas zwykłej rozmowy rozmówcy kierują się ku sobie z powodu tego, co mają sobie do powiedzenia, o tyle podczas dialogu mamy do czynienia z bezpośrednią obecnością każdego, kto spotkał na swej drodze rozmówcę. Powodem takiego spotkania nie jest temat rozmowy, lecz obecność uczestników. Idący tym tropem, Lévinas wyraźnie odróżni mówienie o czymś od rozmowy z kimś. W pierwszym przypadku ważny jest sam przedmiot, a więc to, co powiedziane (le dit), zaś w drugim istotniejsze staje się samo mówienie (le dire), które będąc pytaniem i odpowiadaniem zawiązuje dialogiczną relację.
Twarz nie jest zasłoną – po jaką sięgamy z powodu innego człowieka i która ma coś przed nim ukryć. Tym bardziej nie jest ona maską – przywdziewaną z czyjejś winy i mającą nie tylko coś maskować, ale nawet zniekształcić, przedstawić nas w „lepszym świetle”, tworzyć iluzję prawdy. Twarz jest samą prawdą o człowieku. Jest prawdą rodzącą się w rzeczywistości relacji między skierowanymi ku sobie obliczami – mówiącego i słuchającego – i prawdziwą tak samo, jak owa relacja.


 
Ja-ba-baj… baj”
Ziemowit Kosmowski


http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/kosmowski.JPGCzęsto spotykam się z paradoksem polegającym na tym, że zawodowi muzycy niechętnie publicznie tańczą. Nieswojo czują się w roli tancerzy na różnego rodzaju imprezach, np. weselach. Rzadziej dotyczy to śpiewania, ale i tu się zdarza, iż podśpiewywanie poza sceną wydaje się im czymś nienaturalnym, kłopotliwym, wręcz… wstydliwym. Sam do takich po trosze należę.
Prowadząc jakiś czas temu samochód podczas „jorcajtowej” (przypadającej na czas urodzin) wyprawy na grób cadyka z Przysuchy, rabina Simchy Bunima, złapałem się na nuceniu jednego z poznanych ostatnio nigunów. Nigun to w języku hebrajskim po prostu melodia.
Z mojej skromnej wiedzy wynika, że można w judaizmie wyszczególnić między innymi niguny, zmiry i szirim.
Szir (szirim – liczba mnoga) to pieśń. Zazwyczaj podniosła, często oparta na fragmentach psalmów lub pisana dla potrzeb regularnej modlitwy. Zmira to z kolei pieśń głównie szabatowa, uważana także za specyficzny rodzaj modlitwy - jak choćby XVII-wieczne „Szalom aleichem”, i wreszcie nigun jako melodia śpiewana przy bardzo różnych okazjach, także - jak się okazuje - dla umilenia sobie i ewentualnym współtowarzyszom długiej podróży.
Nigun może pozamuzycznie kojarzyć się w swoim zastosowaniu zarówno z bluesami śpiewanymi kiedyś przez czarnoskórych zbieraczy bawełny, jak i pieśniami dodającymi otuchy żołnierzom podczas marszu, a także, gdyby nie pikantny język, z szantami śpiewanymi przez żeglarzy.
Nigun ma także swoje określone miejsce w czasie szabatu i innych świąt. Wypełnia czas pracy i czas odpoczynku. Lokuje razem śpiewających, jak i tych jedynie przysłuchujących się we wspólnej przestrzeni, czasem wspólnej radości, a czasem wspólnej zadumie i medytacji. Odnajdujemy tu bardziej energetyczne niż bezpośrednio muzyczne pokrewieństwo z melodiami nuconymi w różnych kulturach podczas najróżniejszych czynności, od tych bardziej codziennych, jak przędzenie nici czy wyrabianie narzędzi, po bardziej mistyczne, jak zaślubiny, inicjacje.
Nigun porównać można także z dalekowschodnimi medytacyjnymi mantrami wprowadzającymi w duchowy stan jedności z naturą … jedności z B-giem. Urzeka swoją prostotą i duchową siłą zarazem. Zazwyczaj konstruowany na bazie dwóch lub trzech części: AA BB albo AA BB CC. Rzadziej czterech. Śpiewany bez konkretnych czasowych ograniczeń. „Rodzi” się, by po jakimś czasie w naturalny dla wszystkich biorących w śpiewaniu udział sposób zakończyć się i ustąpić miejsca następnemu. Wydaje się, że wręcz B-żym nakazem jest regularne tworzenie i uczenie się nowych melodii.

Śpiewa się owe niguny pomiędzy umyciem rąk a spożyciem pierwszego określonego przez halachę kęsa chleba w szabat, śpiewa się przy okazji zwykłych spotkań, nuci się samemu, czasem bezwiednie podczas najróżniejszych czynności.
Z dziennikarskiego obowiązku przełamuję uczucie smutku, by wspomnieć też o nigunach tworzonych w sytuacjach najtragiczniejszych, które to pieśni - obok „Szema Israel” - „pomagały” w ostatniej ziemskiej podróży milionom zamordowanych w tzw. obozach zagłady.
Ogromne bogactwo żydowskiej kultury, mające swoje praprzyczyny w przyswajaniu na przestrzeni dwóch tysięcy lat diaspory wielu nurtów i stylistyk wywodzących się z różnych regionów całego świata, ma swoje odzwierciedlenie także w różnorodności nigunów.
Spotkałem się z „góralsko-bałkańskimi” melodiami Żydów Satmar z terenów Rumunii, by zachwycić się także pełnymi „ukraińskich przestrzeni” nigunami „męskimi” i dostojnymi jak indiańskie pieśni dumnych i pięknych wojowników. Śpiewany z wykorzystaniem kilku wersów tekstu albo śpiewany na typowe dla żydowskiej muzyki sylaby: „Daj, daj, aj, jaj” - i różne ich kompilacje.
Zwróciłem też uwagę na bardzo ważny aspekt śpiewania drugim i dalszymi głosami. Zastanowiło mnie, że tak muzykalny i rozśpiewany naród w tak oszczędny i wyważony sposób stosuje w wielu nigunach ów wielogłos. Pomyślałem sobie, że być może przesada w nakładaniu głosów popychałaby dany nigun w kierunku przesadnej estetycznej „frywolności” i osłabiałaby jego - także przecież medytacyjny - charakter.
Zastanawiając się tak nad moją przygodą z nigunami, przypomniałem sobie prawie półroczny czas spędzony w holenderskim obozie dla uchodźców. Na ok. 400 „pensjonariuszy” tylko kilkanaście osób było białymi Europejczykami. Całe to miejsce wypełniały śpiewane przez czarnoskórych Afrykańczyków pieśni. Zaszczytem dla Białego było móc wejść do jednego z ich pokojów, usiąść z nimi w kręgu i śpiewać ich „niguny”. Pieśni reggae, „afrykańskie bluesy” itp.
Gdy po raz pierwszy zetknąłem się ostatnio z żydowskimi nigunami, odczułem, na zasadzie dalekich muzycznych skojarzeń, tę samą mistyczną, pełną medytacji i duchowej wspólnoty atmosferę.
Już wiem (że pozwolę sobie na odrobinę autoreklamy), iż jeśli dane mi będzie nagrać i wydać w najbliższej przyszłości kolejne utwory, znajdą się tam także niguny. A zatem pożegnam się z Wami cytując jeden z ostatnio poznanych: „Bum, ja-ba-baj, bum, ja-ba-baj… daj-ba-ba-baj-baj, bum…”



Słynni Żydzi — George Gershwin
Darek Skwirus


http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/gershwin.jpg Georg Gershwin urodził się 26 września 1898 roku, był jednym z najsłynniejszych pianistów i kompozytorów poprzedniego stulecia. Pewny siebie, cieszący się powodzeniem u kobiet. Niestety szybko odszedł. Może dokonałby znacznie więcej. Kto nie zna Błękitnej Rapsodii, Amerykanina w Paryżu, czy Deszczowej Piosenki…? Król jazzu, który chętnie sięgał do elementów muzyki murzyńskiej i tanecznej.
Jego ojciec Morris (Mosze) Gershowitz wyemigrował z Sankt Petersburga, z Rosji do Ameryki za chlebem a właściwie z miłości… do Róży Bruskin, z którą się później ożenił. Tak jak wielu biednych żydowskich emigrantów państwo Gersowitz zamieszało w Lower East Side w Nowym Jorku.
W 1896 roku przyszło na świat ich pierwsze dziecko Izrael—Ira, a Georg – Jakub dwa lata później, w tym samym czasie rodzina zmieniła nazwisko na bardziej amerykańsko brzmiące —Gershwin.
Pierwszy fortepian w domu przeznaczony był dla starszego brata, z którym rodzice wiązali większe nadzieje, ale to dwunastoletni George pierwszy poświecił się studiom muzycznym. Nie miał szczęścia do nauczycieli, ale to akurat najwyraźniej wyszło mu to na dobre. Przypomina mi się historia Romana Polańskiego, który przy którejś wizycie w Polsce podziękował wykładowcom z Krakowa, że nie przyjęli go na wydział aktorski, gdy zdawał pierwszy raz do Szkoły Aktorskiej, później spróbował w Łodzi a dalszą historię już wszyscy znamy.
Ojciec Georga miał w stosunku do niego zupełnie inne plany. Gershwin miał być księgowym, ale zupełnie mu to nie odpowiadało. Młody George zaczął grywać jako „song plugger” muzyk prezentujący utwory wydawcom nutowym. Jednak jego pracodawcy postanowili zainwestować w muzyka i wydali skomponowany przez niego utwór fortepianowy Rialto Ripples. Gershwin postanowił związać się z teatrem —akompaniował w muzycznych przedstawieniach na Broadwayu.
Jego kariera rozpoczęła się w 1919 roku od skomponowania piosenki „Swanee”, którą zaśpiewał Al Jolson. Utwór ten przyniósł mu sławę i fortunę. George Gershwin miał wówczas 22 lata.
W 1924 roku opublikował „Błękitną rapsodię”. „Amerykanina w Paryżu” skomponował w Wiedniu w 1928 roku.http://lauder.lodz.pl/images/stories/Zd_w_doc/do_art/George%20Gershwin.jpg
Gershwin wprowadził do klasycznej formy muzykę murzyńską i jazz. Jednak „białym” w Nowym Jorku nie podobało się wprowadzanie czarnej muzyki na scenę. Odnosząca początkowo sukcesy opera „Porgy and Bess”, opowiadająca o południu Stanów Zjednoczonych otrzymała nieprzychylne recenzje w Nowym Jorku. Po tym fakcie obrażeni na niezrozumienie i brak tolerancji Ira i George Gershwin wyjechali z powrotem do Hollywood, gdzie razem napisali muzykę do kliku filmów odnosząc niebywały sukces.
George fascynował się Picassem i Chagallem, sam również malował. Był kolekcjonerem sztuki. Koncertował w Europie i Stanach. Komponował piosenki, opery, poematy symfoniczne, muzykę do filmów i musicali (m.in. do „Of Thee I Sing”, który jako pierwszy musical dostał prestiżową nagrodę Pulitzera za utwór teatralny).
Zmarł 11 lipca 1937 roku w wieku trzydziestu ośmiu lat, miał guza mózgu. Zapadł w śpiączkę i już nigdy nie odzyskał przytomności.


Wybrane utwory:

Musicale: Funny Face, The Rainbow Revue, Girl Crazy, Oh, Kay!, Lady, Be Good, Primrose, George White's Scandals, Tell Me More, La La Lucille, Of Thee I Sing
Opery:
Porgy and Bess
Utwory fortepianowe: Rialto Ripples
Utwory orkiestrowe: Błękitna rapsodia, Amerykanin w Paryżu, Uwertura Kubańska, Koncert fortepianowy F-dur, Druga Rapsodia, na fortepian i orkiestrę
Muzyka filmowa: Shall we dance?, The Goldwyn Follies, A Damsel In Distress
Piosenki: Summertime, Swanee, Oh, Lady Be Good!, I Got Rhytm, The Man I Love

Oficjalna strona Gershwin

 

 


Top!
-->